• Wpisów:207
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:297 dni temu
  • Licznik odwiedzin:11 070 / 1931 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wiecie co mnie najbardziej irytuje? Nawet nie irytuje... Wkurwia. Wiecie co mnie najbardziej wkurwia?

To, że wszystkie poprawki mam w najbliższym czasie i pewnie ich nie zdam? Niee... To, że mój chłopak nie ma czasu, bo musi (tak jak ja) się uczyć? Niee... Pogoda? Niee...

To, że przez te jebane studia nie mogę czytać książki! A ona się na mnie patrzy z półki! T_T
 

 
Na moim "poważnym" blogu robię challenge... Gdyby Was to interesowało, to zapraszam tu: http://marou-satori.blogspot.com/2015/09/101-days-challenge-wprowadzenie.html
Oryginalnie miało się to pojawić tutaj, ale coś mnie popierdoliło i wrzucam to tam.


A tak poza tym... Panikuję, że nie zdam. Bo koło jutro, a ja nie umiem. I potem egzamin w poniedziałek. Koło we wtorek, koło w środę. Jeżeli nie wykituję, to będzie nieźle.

Zżera mnie stres. W gardle ciągle czuję ucisk, do oczu napływają mi łzy. Mam nadzieję, że nie rozpłaczę się jutro na uczelni.

Cieszę się przynajmniej, że mam fajne współlokatorki.
 

 
Och. Gdy nie patrzyłam wbiło się tu 3k wyświetleń O.o
Was pogrzało, ludzie? o.O
  • awatar Ekscentryczny śledź: Ojej <3 To strasznie miłe! Dziękuję serdecznie!
  • awatar ToPerfectLife: I nabijemy jeszcze wiecej. Swietnie piszesz, tzn chodzi mi o Twoj styl pisania. Zawsze ciekawie sie czyta. Niedawno Cię odkrylam, ale po kilku wpisach zaobserwowalam i nie zaluje :)
  • awatar Ekscentryczny śledź: @Tęczowe Blogerki: Ooo... Miło mi! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Do Poznania nie zabrałam mojego kochanego kubka termicznego, którego dostałam od Łukasza. Płaczę. Nie dosłownie, ale moje serce krwawi.

Nie wzięłam też Tobiasza - misia. Fuck.

Wzięłam dosłownie trzy sukienki, spódniczkę i cztery bluzki. Ach, i sweter. Taaa... Grejt. Ale spokojnie przeżyję na tym miesiąc. Raczej.

Przesympatyczna koleżanka z Pingera poprosiła mnie, żebym opisała jaka byłam w wieku 16 lat. Hmm... Niech no pomyślę. To było jakoś w trzeciej klasie gimnazjum, racja? (Google się ze mną zgadza, więc ok.) No tak przejście z gimnazjum do liceum. Fuck. Jedno z najgorszych doświadczeń moim życiu. Em... I jeszcze Damian. God. Pierwszy chłopak. Ech. No dobra. To od początku.

Urodziny mam w połowie roku, ale powiedzmy, że zrobię to tak, jakbym miała je w styczniu. #lazy

Ostatni rok gimnazjum był dla mnie świetny. Najlepsza w klasie, najważniejsza w szkole, skarbnik samorządu... Takie tam. Wakacje minęły mi mega szybko. Na początku liceum, w bursie poznałam Damiana. Koleś świetnie śpiewał, grał na gitarze, był typowym metalem... I miał depresję. Oczywiście chciałam mu pomóc, przez co olałam naukę. Zrobiło się cholernie źle, a gdy przyszła zima wpadłam pierwszy raz w depresję. On chciał się wtedy zabić - nie umiałam mu pomóc. Uciekłam z bursy do domu. Wtedy nie byliśmy razem... Spotkaliśmy się znowu mniej więcej po roku... Wtedy się związaliśmy, ale nie wytrzymałam z nim długo. Tada!

A jaka byłam jako szesnastolatka? Zakochana. Mocno. Po raz pierwszy. Uwielbiałam wtedy anime i Japonię w ogóle. Dużo pisałam. Wierszy. Na początku ubierałam się bardzo kolorowo... Potem stałam się logo listopada. Z wyglądu i z zachowania. Czytałam fantastykę i byłam przesympatyczna. Wszystkich kochałam i wszystkim chciałam pomóc. Nie wyszło. Wtedy po raz pierwszy spróbowałam cięcia się. Cholernie mi się to nie spodobało. Wtedy też poznałam moją cudowną przyjaciółkę. Ach! I pomalowałam połowę włosów na czerwono. Zrobiłam wtedy dużo głupich rzeczy. Pierwszy raz piłam wódkę. Pierwszy raz upiłam się tak totalnie (niby wiedziałam, że paracetamol + alkohol to nie jest dobre połączenie, ale #yolo... heh, tego tagu jeszcze wtedy nie było!). Jako szesnastolatka słuchałam metalu i rocka <3 Pierwszy raz też pozwoliłam się dotknąć chłopakowi, co trochę rozjebało mnie psychicznie. Do tej pory mam lekkie problemy. Co by tu jeszcze... Wtedy dużo myślałam o samobójstwie, ale równie dużo myślałam o morderstwie. Dużo czytałam o filozofiach. Spotykałam przeróżnych ludzi. Pierwszy raz byłam na domówce u kogoś.

To chyba byłoby na tyle. Mam nadzieję, że opis jest przynajmniej znośny. A Wy jacy byliście/jesteście (?) w wieku szesnastu lat?

Włosy zaraz po farbowaniu!
  • awatar Emocjonalhard: Czyżby przywiązanie do rzeczy martwych ?? Wiele nastolatków przezywa to samo w gimnazjum.
  • awatar ToPerfectLife: Ja mam dopiero 17 choc urodziny mam w styczniu wiec... No. A podobna bylam do Ciebie rok temu. Tyle, ze powoli akurat wychodzilasm z depresji (zdiagnozowanej) a teraz znow w nia wpadam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jestem wykończona. Ale w taki dobry chyba sposób. Padam. Kocham swojego faceta tak mocno... A wiecie dlaczego? Bo nie obiecuje mi, że będzie zawsze przy mnie. Nie mówi, że zawsze będzie mi pomagać i wspierać. On to po prostu robi.
 

 
Jestem piekielnie zazdrosna o niego. Okropnie. Zielenieję na myśl o tym, że spędza z inną czas. I że dobrze się przy tym bawi. Ale z drugiej strony świetnie czuję się, gdy opowiada o tych spotkaniach i o nowych wrażeniach. Jego koleżanki nie są dla mnie konkurencją. Nie powinny być. Powinnam mieć wewnętrzne przekonanie o tym, że jestem od nich lepsza, bo w końcu to mnie wybrał na księżyc swojej nocy... No cóż. Nie czuję się.

U psychologa wszystko ok. Nadal nie mam terapii... coś chyba idzie nie tak.
  • awatar ToPerfectLife: Mam to samo, choc on prawie z nikim nie rozmawia. Niestety moja niepewna siebie osobowosc+ uaktywnienie czesci cholerycznej = szal, nad ktorym zazwyczaj nie panuje. Tlumacze sobie, ale to nic nie daje, czuje zal. Mam nadzieje, ze Ciebie to ominie, ze dasz rade.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To już jutro O.o

Dzisiaj pakuję plecak, zabieram najważniejsze rzeczy... I wyjeżdżam! Na pewno jeszcze będę wracać na wieś, bo nie mam kaski, żeby zostać w Poznaniu... Ale już wyjeżdżam! Znowu będę miała swój własny, zupełnie prywatny kąt. I będę mogła żyć... Normalnie! Wracam do siebie...
  • awatar ToPerfectLife: To dobrze, trzymaj sie :)
  • awatar Daily Feelings: IF YOU GO... I SAY FAREWELL Szczęśliwej drogi, nie zatrzymuję - Każdy wie, jak chce żyć; Jeśli chce odejść, nie protestuję - Bo nie da sie na siłę razem być... Bo tylko delikatnie Można w szczęściu trwać; Tylko subtelnie da sie kwiaty zachwytu rwać... Tylko jak powiew wiatru, Jak dotyk czułej gołębicy Szukamy szczęścia kadru - Omijając uscisk szczęki wsciekłej lwicy...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jakoś tak nie mogę za bardzo uwierzyć w to, że już jutro będę się pakowała "na studia". Pojutrze wyjeżdżam, żeby po pierwsze spotkać się znowu z psychologiem, a po drugie przenieść część rzeczy do mojego nowego pokoju.

Jednocześnie czuję się ekstremalnie podekscytowana i przerażona. Paraliżujący strach to raczej nie jest coś, co chcę odczuwać, ale trudno. Zamknę oczy i po prostu przez to przejdę.

Pojutrze znowu nocuję u Łukasza i to jest jak... God. Najlepsza rzecz jaka zdarzyła mi się od dawna. Oprócz tego ostatniego razu, gdy u niego nocowałam... I tamtej nocy, gdy on był u mnie... I jeszcze tamtej... Emm... Taaa...

Moment, gdy znowu utonę w jego ramionach...
  • awatar ToPerfectLife: Zazdroszczę Ci. Nie powinnaś aż tak się bać. Na pewno będzie dobrze, lub przynajmniej - okay. Trzymaj się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Och. Kocham być w swoim związku.

Siedzimy u niego w pokoju. On sprawdza sobie coś w internecie na komputerze. Nagle odwraca się do mnie energicznie i patrzy prosto w oczy.
- Hmm...? - Podnoszę na niego wzrok znad telefonu.
Przysuwa się blisko do mnie na fotelu. Nadal patrzy dziwnie.
- Czy ty, Anno... - Klęka na kolano i łapie mnie za dłoń. - ... jesteś głodna?
W oczach stają mi łzy. Czekałam na to pytanie!
- O Boże! Łukasz! Tak! Jestem głodna! - mówię z zaciśniętym gardłem.
Patrzymy jeszcze chwilę na siebie po czym wybuchamy śmiechem. Oboje jesteśmy nienormalni. Dobrze, że przynajmniej w tę samą stronę.
  • awatar smithy: Hahahahha, wariaty kochane dwa!
  • awatar EleonoraNex: Jak Ci zazdroszczę. Chciałabym by mój taki był.... A to tylko... Eh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pierwszy atak paniki dzisiaj. Grejt.

Doliczmy do pięciu?

Oby nie.
 

 
Taka sytuacja...

W pociągu powrotnym spotkałam wczoraj chyba najbardziej wkurzającą grupę dziewczyn jaka kiedykolwiek pojawiła się na Ziemi. Głośne, ciągle wymieniały irytujące uwagi i pytały co chwila siebie nawzajem, gdzie są. W pewnym momencie wszystkie ryknęły śmiechem tak głośno, że odwróciłam się i już miałam coś powiedzieć, ale stwierdziłam, że nie ma o co robić dramy. Okazało się, że debilki wysiadają na tej samej stacji co ja... Wszystkie niewygody podróży zrekompensował mi jednak chłopak jednej z tych kretynek. Wysiadałam zaraz za nią. Ziomek przytulił swoją dziewczynę i nad jej ramieniem patrzył na mnie. Ale nie patrzył bezwiednie, jak czasem obczaja się nieznajomych. Nope, on patrzył jakby chciał mnie przynajmniej zaprosić na piwo. Cholera. Wiem, że czasem zdarza mi się wyglądać dobrze (szczególnie, gdy ubieram się specjalnie dla mojego mężczyzny), ale chyba nie na tyle, żeby robić coś tak nieeleganckiego. Obserwował mnie aż nie zaczęłam schodzić ze schodów na stację. Wow. Posłałam mu swój najlepszy uśmiech i zniknęłam w drzwiach.

Tak. Jestem zła. Tak. Nie mam skrupułów. Tak. Zrobiło mi się miło, że koleś na mnie patrzył. Tak. To nie ma znaczenia.
Nie róbcie tak nigdy.
 

 
Drugi atak paniki dzisiaj... Są coraz mocniejsze. Jutro pewnie będę kupą i nie wyjdę z łóżka. Chcę już wracać do mojego mężczyzny.
 

 
Yay... Kolejny atak paniki. Świetnie.

Rozmowa z psychologiem potoczyła się tak samo jak pierwsza. Ja mówiłam a ona bladła. W momencie, gdy wspomniałam, że przez pewien czas byłam proana, psycholog zzieleniała. To chyba trochę dużo jak na jedną osobę. A nie powiedziałam jej jeszcze wszystkiego. Nie wspomniałam o autoagresji, o chęci morderstwa, o głębokiej pogardzie do niektórych ludzi... I wielu innych. Psycholog z lekkim zdziwieniem stwierdziła, że mówię bez oporów o swoich dość poważnych problemach. O bardzo osobistych sprawach... Już niedługo przekona się, że te rzeczy, o których mówię wcale nie są tak osobiste, że mam dużo poważniejsze problemy.

Boję się trochę tego momentu.
  • awatar chkouta: podziwiam Cię, bo ja nie potrafiłam rozmawiać o swoich problemach z psychologiem :(
  • awatar Ekscentryczny śledź: @PannaaAnnaa: Dziękuję za propozycję, ale niestety rozmowa mi nie pomoże.
  • awatar PannaaAnnaa: Chcesz pogadać ? Mogę jakoś pomoc ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Na śniadanie jajecznica i herbata. Znowu wyszła mi za słodka - chyba coś się ze mną dzieje.

Za trochę poprawki na studia. W tym roku jest naprawdę źle, bo mam trzy przedmioty do zaliczenia i trochę mnie to przeraża. Głównie dlatego, że nie wiem jak to będzie wyglądało i tak dalej. Bardzo boję się tego, że wywalą mnie ze studiów - wtedy będę musiała wrócić na wieś.

Stres odbiera mi energię i chęć do życia. Serce wali mi cały czas. Wiem. Jedynym rozwiązaniem jest uczenie się... Ale tego nie jestem w stanie robić. Jestem słaba, czuję się jak kupa.

Mój umysł waha się między stanami "wszystko będzie dobrze! rozwalisz te poprawki!" i "jesteś beznadziejna, powinnaś już zrezygnować". Nie dogaduję się ostatnio z nim.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczorajszy dniu... Masakra. Znacie Siostry Ohydki? Bo ja poznałam osobiście. I to wszystko dzięki mojemu chłopakowi... Bo chciał wielki długopis -.-

Ale po kolei!

Wczoraj o 9 dojechałam do Poznania. Przyznam się, tak zupełnie szczerze, że stresowałam się cholernie przed spotkaniem z Łukaszem po tym tygodniu, gdy nie widzieliśmy się w ogóle. A dlaczego? Tego nigdy nie wiem. Z jakiegoś powodu zawsze, gdy nie widzę go przez dłuższy czas, potem muszę się przyzwyczajać.

Ale nie o tym. Ogarnęliśmy, że lecimy na Stary Rynek i tak właśnie zrobiliśmy. A tam... Stoją dwie dziwnie ubrane dziewczyny z wielkim cienkopisem. Ale takim naprawdę wielkim. Takim 1,5 m. Łukasz stwierdził, że koniecznie chce wiedzieć o co chodzi z tym długopisem. Trochę się ociągałam, ale złamały mnie te wbite w moją duszę oczy. Okazało się, że dziewczyny to właśnie Siostry Ohydki i potrzebują 20 osób, które wciągną z nimi hel i zaśpiewają piosenkę. Oczywiście przyłączyliśmy się do nich. Bawiliśmy się świetnie, ale najlepiej oczywiście bawił się Łukasz, który próbował wygrać wielki cienkopis (którego ja w między czasie nazwałam Antkiem) od dziewczyn za pomocą sztuczek. Siostry nie mogły niestety oddać długopisu, bo organizator zabronił, ale powiedziały, że do Łukasza może coś dojdzie pocztą. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć co to będzie.

Tak. Mój mężczyzna jest iluzjonistą I baristą, I ćwiczył sztuki walki, I jest informatykiem, I lubi fantastykę, I anime, I świetnie zna angielski, I ma niesamowity, radiowy głos... A to i tak niewielka część jego. Czasem śmieję się do niego, że to trochę za dużo jak na jedną osobę.

Kocham go strasznie, a najbardziej chyba, gdy leżę z nim serce przy sercu i patrzę jak patrzy.

To jedyny mężczyzna, który zwrócił mojemu sercu miłość, moim dłoniom siłę, moim oczom blask. To jedyny człowiek, który rzucił mi świat do stóp.
  • awatar Esedeath <3: Super, że masz drugą połówkę i że czujesz się przy nim szczęśliwa. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siedzę na łóżku u mojego mężczyzny i nie mogę uwierzyć w to co się dzisiaj działo. Szczegółowe wyjaśnienia jutro, bo dzisiaj czuję się za mała na wyjaśnienia.

Łukasz robi nam właśnie kawę a ja trochę szaleję na jego punkcie. Dzisiaj oboje jesteśmy tak pijani szczęściem, że dosłownie obściskujemy się na każdym kroku. Pierwszy raz w życiu czuję się tak szczęśliwa i kochana. Mam wrażenie, że mamy po 15 lat i przeżywamy swoje pierwsze zakochanie.

I taka rada od dużej cioci Ani dla Was wszystkich: likier o smaku kwiatu lotosu to głupi pomysł.
 

 
Zieeeeew... Jest za wcześnie. Zdecydowanie za wcześnie. Nawet jak dla zakochanego śledzia. Na szczęście na końcu tej parszywej trasy czeka ktoś, dla kogo warto było wstać o 4 i wpakować się do tego pociągu. Z jakiegoś powodu ciągle się uśmiecham i chyba wystraszyłam swoim dobrym humorem i energią pana konduktora. Patrzył na mnie dziwnie, ale nie był w stanie się nie uśmiechnąć na widok mojej rozpromienionej twarzy. Obawiam się moi drodzy, że miłość mi się wylewa z twarzy. Sic!

Wyjątkowo bez obrazka, bo piszę z telefonu.
  • awatar PannaaAnnaa: dobrej podróży ! zarażaj miłością wszystkich w koło ! tak trzymaj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kochanie. Tak bardzo boję się iść tym ciemnym korytarzem. Ściany mnie przytłaczają, nie widzę żadnych okien. Coś ciągle sunie za moimi plecami. Nie wiem, gdzie mam iść.

Kochanie. Boję się wstać z łóżka. Świat za oknem jest tak zły. Tu jest dobrze. Tu nic się nie dzieje. Jest to okno i ta ściana. Stary plakat na szafie. Kołdra mnie dusi. Tu też trochę się boję.

Kochanie. Za oknem nie ma już słońca. Została mi po prostu szara pustynia i puste oczy na niebie. One wpatrują się w moją duszę, przewiercają na wylot. Nie mogę uciec, nie mogę wyjść. To nie jest jeszcze koniec.

Kochanie. Szafki chcą mnie zabić. Szuflady szczerzą się w nożowych uśmiechach, a ja nie mogę już uciec wgłąb siebie. Lodówka kiedyś mnie zamrozi, piekarnik upiecze.

Kochanie. Ona ciągle tłucze mi wewnątrz głowy. Ona mnie nienawidzi. Ja siebie też nienawidzę. Nie mam już dokąd uciec. To coś mnie kiedyś dopadnie. Tak bardzo Cię przepraszam.

Kochanie. Jutro wstanie normalne słońce, trawa się zazieleni, zwierzęta wyjdą z norek, ptaki wylecą z gniazd. Na moim grobie urosną piękne kwiaty, blade, w kolorze moich sinych ust.


Łukasz kiedyś prosił, żebym opowiedziała mu co się dzieje w mojej głowie. To się czasem dzieje. Teraz jakoś coraz częściej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Oh, wow. Są takie dni, że nawet kawa nie jest w stanie mnie obudzić. Plan na dziś: przeżyć, bo jutro widzę się z Łukaszem i trochę głupio byłoby wykitować. Szczególnie, że będę u niego nocować. Taaa... Wyczuwam nieprzespaną noc.

Z ciekawych rzeczy: jutro mam pociąg o 5. Heh. Dobre. Równie dobrze mogę się nie kłaść spać w ogóle.

Jutro też kolejne spotkanie z psychologiem... Nie chcę tam iść, ale Łukasz mnie odprowadzi, więc może faktycznie tam dotrę.
  • awatar Effugere: ja chodziłam do psychologa, potem nawet do psychiatry, nie bardzo pomogło :/ wniosło do mojego życia tylko kłótnie z ojcem x.x
  • awatar smithy: warto próbować z tym psychologiem, tak myślę.
  • awatar Ekscentryczny śledź: Też podchodzę do terapii z dystansem, to dopiero druga moja wizyta, więc nie jestem jeszcze w stanie nic powiedzieć. Mimo wszystko chcę po prostu spróbować.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Z rozmów z Łukaszem (mój chłopak, to tak dla nowych czytelników):

Ja: (smutny gif z tumblra - dziewczyna w kącie, ogólnie deprecha, jest na dole wpisu)
Ja: Heh.

On: Nie znam osoby.

Ja: Ja też nie... Ale znam to miejsce.
Ja: Nieważne

On: Myślę, że wiele osób, którym pomagałaś tam było.

Ja: Wielu nadal tam jest.

On: To akurat ich sprawa

Ja: Ja tam nie mogę siedzieć, prawda?

On: Ty nie masz tam dostępu.

Ja: Nie?

On: Nope.

Ja: Dlaczego?

On: Przeze mnie. Tam jest moje zdjęcie i zdjęcia moich wspólników. Nie mamy tam wstępu.

Ja: Fuck.
Ja: Wprowadzasz nieporządek do mojego perfekcyjnie poukładanego chaosu.

On: Chaos to MÓJ porządek
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wybiło mi 2k wyświetleń na tym blogu i jakoś miło mi się zrobiło, bo nie jestem tu po to, żeby nabijać wejścia.

Z tej okazji prezentuję Wam wiersz mocno romantyczny, który jest głupi i durny, i trochę mi wstyd, ale... Enjoy!
http://marou-satori.blogspot.com/2015/08/wiersz-mocno-romantyczny-aka-bekowy.html
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wariuję tu na tej wsi. Stres studiami... Nie mogę nic z tym zrobić. Bardzo nie chcę tam wracać, ale nie mogę nie wrócić.

Wszyscy moi znajomi są przynajmniej 20 km stąd. Świetnie. Niech mnie ktoś już stąd zabierze T_T
 

 
Czuję się okropnie. Tak okropnie, okropnie. Całe ciało od środka pali mi stres, wstyd i inne takie nieprzyjemne rzeczy. Bardzo, bardzo nie chcę tu być. Ale nie mam miejsca, w którym teraz chciałabym być.

Chyba po prostu czas stąd wyjść i iść, i iść, i iść.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mam obsesję na punkcie tego układu. Fuck.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›